Termotransfer szczegółowo - Efekty naszej pracy

Spis treści

"Krajobraz po bitwie"

Z zasady płytki wykonywane tą metodą już w pierwszym podejsciu dają niezłe efekty. Tu jednak (korzystając z "okazji") omawiamy podstawowe problemy jakie możemy napotkać. Na spokojnych wodach pływa się łatwo, ważne by umieć omijać "rafy". "Finał odmaczania" przedstawia poniższe zdjęcie:

Uszkodzenia ścieżek

Cóż, trzeba przyznać, że wynik mógłby być lepszy, ale...

Z rozmów wynika, że wielu Kolegów po zobaczeniu (mniej więcej) takiego efektu swych prób dochodzi do wniosku, że... "może kiedyś indziej spróbują".

Moim zdaniem wniosek przedwczesny, bo:

  1. rysunek ścieżek w znacznej mierze jest zachowany (z wyjątkiem jednej ścieżki - rząd małych strzałek na dole zdjęcia) oraz jednego punktu lutowniczego,
  2. główne uszkodzenia to (łatwe do skorygowania) braki toneru w narożnikach, co jest wynikiem najprawdopodobniej nieostrożnego obchodzenia się z płytką na etapie "prasowania",
  3. ilość koniecznych do przeprowadzenia poprawek oraz stopień ich skomplikowania nie uzasadnia ponownego wykonywania termotransferu, a raczej skłania do... ręcznego retuszu rysunku ścieżek na laminacie !

Moim zdaniem ten etap procesu "produkowania" płytki jakkolwiek często skłania do refleksji, to w szczególności sprzyja wyciąganiu wniosków na przyszłość. Ale w żaden sposób nie wpływa na ocenę przydatności metody termotransferowej. Bo w "odwodzie" mamy "zestaw ratunkowy"

//